piątek, 22 maja 2020

"Old ways won't open new doors"

Erwin miał ochotę prychnąć. Nie lubił nieproszonych gości na komisariacie, zwłaszcza takich.
- Miło pana poznać, panie Church - odpowiedział Erwin mechanicznie, ściskając podaną mu rękę. Farlan, choć już działał mu na nerwy był intrygującą osobą. Trzeba było coś w sobie mieć żeby wparować na komendę i domagać się towarzystwa jednego z policjantów.
- Muszę pana rozczarować, ale Levi... - zaczął, omijając wszelkie grzecznościowe zwroty. - Ma robotę do wykonania - dokończył, łapiąc z za pleców nieproszonego gościa zmęczone spojrzenie Armina. To podsunęło mu pomysł.
- Choć... - dramatycznie zawiesił wypowiedź, ignorując piorunujące spojrzenie niskiego bruneta. - To może poczekać. Przepraszam, że go tak długo zatrzymałem - Erwin uśmiechnął się. Domyślił się, jak mocno musiało to zdenerwować Leviego, który wiedział, że akurat ta robota poczekać nie może. Niech dobrze bawią się na swoim spotkaniu. gdzie detektyw, swoją całą uwagę i tak będzie poświęcał sprawie. Tak też może być.
- Armin, ty też idź się przespać. Hanji... Ty rób swoje. Wyślij mi tylko swoje notatki - powiedział blondyn i odwrócił się na pięcie, by pójść w stronę swojego gabinetu. Może i jemu przyda się pójście do domu.
***
Erwin wysiadł z samochodu i otworzył drzwi prowadzące na klatkę schodową jego budynku. Gdy wszedł do mieszkania, od razu złapał kontakt wzrokowy z Garrenem. Zwierzak zasługiwał na kolację. Pewnie był głodny, choć jak co dzień przyszła do niego zaufana petsitterka. Patrząc na jedzącego buldożka, Erwin pozwolił sobie się zamyślić. Jak pokonać kogoś nie do pokonania? Mężczyzna zdjął swoją skórzaną kurtkę i zarzucił ją na oparcie kanapy, rozpinając górę jego koszuli. Gest ten przypomniał mu wcześniejszego nieproszonego gościa i tym razem prychnął już głośno. Blondyn potrząsnął głową. Nie chciał o tym myśleć. Zamiast tego, zaczął układać sobie w głowie plan. 
***
Erwin pociągnął ze swojego kubka termicznego wypełnionego kawą. Wspiął się po schodach na komisariat, Garren drepczący za nim. Blondyn z pieskiem skierował się do swojego gabinetu, gdzie Garren automatycznie wskoczył na swoje posłanie, leżące niedaleko biurka. Było wcześnie, ale ludzie powoli już się gromadzili. Erwin dobrze wiedział, że za nie więcej niż parę minut pojawi się Arlelt. Dobrze, Erwin miał zadanie dla niego. Zanim jednak niski blondyn się pojawił, do biura wpakowała się Hanji. Garren tylko podniósł głowę by na nią spojrzeć, kładąc się jednak znów, jakby się rozmyślił.
- Są wieści - powiedziała, śpiewnym tonem. - Materiał znaleziony na miejscu zbrodni należy do kombinezonu ochronnego techników elektrycznych - powiedziała a Erwin podniósł brew do góry. Po co osobie mającej władzę nad elektrycznością kombinezon ochronny? Hanji jakby słyszała jego myśli odezwała się znów:
- Należał chyba do ofiary - dopowiedziała a blondyn pokiwał głową. Od drzwi dobiegło pukanie. Armin wetknął głowę do biura.
- Dzień dobry szefie - powiedział i kiwnął głową w stronę Hanji. Erwin poprosił go o podejście bliżej. 
- Dobrze, że jesteś - odezwał się wysoki blondyn. - Pojedziesz do miejscowej elektrowni, popytasz o ofiarę. Jakbyś zauważył coś podejrzanego od razu się odezwij - powiedział szef do podwładnego, który kiwnął głową.
- Ja przygotuję konferencję prasową - odezwał się Erwin, wstając. Jego współpracownicy spojrzeli na niego zdziwieni. - Trzeba jakoś złapać kontakt z naszym mordercą, prawda? - Erwin uśmiechnął się tajemniczo. - Właśnie, gdzie jest Ackermann? - zastanowił się.

Levi? <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy