sobremsa
(n.) the time spent around the table after lunch or dinner, talking to a people who you shared a meal with; time to digest and savor both food i friendship
(n.) the time spent around the table after lunch or dinner, talking to a people who you shared a meal with; time to digest and savor both food i friendship
29 lat | Metamorfomag
“Siblings that say they never fight are most definitely hiding something”
Carrie nie zawsze była odpowiedzialna - a można by pomyśleć, że powinna, jako przykładna, najstarsza siostra - a trochę rodzeństwa miała. Dokładniej pięciu braci i jedną siostrę. Zaczynając od najmłodszego - Jin, 10 miesięcy to mały, średnio inteligentny berbeć, zajmujący non stop swoją rodzinkę, Harry, 3 lata to spokojny chłopiec z dość sporą nadwagą, Tyler, 11 lat to najmniej odpowiedzialny ze wszystkich braci wielbiciel rekinów, George, 14 lat to jedyna utalentowana muzycznie osoba z całej rodziny, Rose, 17 lat to wielbicielka wszelkiego rodzaju filmów superbohaterskich, Luciel, 21 lat to świeżo upieczony student politologii, najlepiej zapowiadające się dziecko.
“It's hard to believe in coincidence, but it's even harder to believe in anything else.”
Sama Carrie to kobieta tuż przed trzydziestką zajmującą się ilustrowaniem książek dla dzieci. Nigdy ani ona, ani jej rodzina nie sądziła, że dziewczyna skończy w takiej pracy (a właściwie jakiejkolwiek pracy). Mimo że wykazywała jakiekolwiek oznaki inteligencji, miała zawsze ogromne problemy z podejmowaniem decyzji. Znaczy, nie, że nie była zdecydowana - raczej stwierdzała, że los wybierze za nią (dziewczyna jest fatalistką). W sumie bardzo się nie myliła - gdy nie wiedziała na jaką uczelnię i jaki kierunek się wybrać, jej młodszy brat, Luciel wskazał dosłownie na jej rysunki, poprzypinane na tablicy korkowej w jej pokoju. Jeszcze tego samego wieczoru szukali najlepszej szkoły z wydziałem sztuki i grafiki. Na uczelnię udało jej się dostać - dwie godziny od domu, w Widowburgu.
“Every beginner possesses a great potential to be an expert in his or her chosen field.”
Przytulne, ale non-stop śmierdzące dymem mieszkanko blisko centrum znalazła wchodząc do pierwszego domu z ogłoszeniem o wynajmie na ulicy. Mieszka tam do tej pory, całkowicie zadomowiona ze swoją szynszylą, Noddym, niepokojąc się o powoli wzrastający czynsz. Tak samo wyglądał też wybór pracy. Matka, odmawiająca jej kolejnej pożyczki na utrzymanie wysłała jej pierwsze ogłoszenie o pracę znalezione na Craiglist związane w jakikolwiek sposób z grafiką. Tydzień później Carrie tuptała do siedziby miejscowego wydawnictwa, gdzie jakimś cudem udało jej się dostać pozycję początkującego ilustratora, z której szybko awansowała, wykonując dość sporo zleceń na rysunki do książek dla dzieci.
“Everything you can imagine is real.”
Zdecydowanie polubiła to stanowisko, czuła się tam jak ryba w wodzie. Jej styl zawsze był nieco bajkowy. Trudno by wskazać wszystkie wróżki, elfy i jednorożce zamieszkujące jej szkolne zeszyty, po których bardzo lubiła rysować, ignorując uwagi nauczycieli. Oprócz ilustrowania baśni często zdarzało jej się ilustrować planszówki, karty, zakładki i inne gadżety produkowane przez wydawnictwo. Zawsze popuszcza w pracy wodze wyobraźni, co widać po jej postępach. Jej twory są zazwyczaj nieco chaotyczne, tak jak sama autorka.
“In chaos, there is fertility.”
Dziewczyna żyje chaosem, ale zorganizowanym chaosem. Pamięta, że paczka z jedną chusteczką leży pod książką obok klatki Noddy'ego. Klucze zazwyczaj leżą spokojnie w kieszeni jednej z jej trzydziestu kurtek wiszących na wieszaku w przedpokoju - we wtorki zawsze w tej moro a w soboty w granatowym płaszczyku.
Ubiera się rozmaicie, zazwyczaj łącząc to co jej wpadnie pod rękę. Zdarza się, że wygląda jak bezdomna, zwłaszcza, gdy jeszcze zrobi sobie zabałaganiony kok, ale nawet w tym bałaganie dziewczyna jest urocza.
“You are imperfect, permanently and inevitably flawed. And you are beautiful.”
Nie jest typową pięknością - mimo tego, że ma dowolność w zmienianiu swojego wyglądu, ma lekko zaokrąglone policzki, niesamowite fioletowe oczy z brązowymi plamkami, proste, ciemne sięgające brody włosy. Po domu zawsze chodzi w piżamie - trudno zobaczyć ją w czymś innym (czasami zdarza się też jej w niej wychodzić). Jej wygląd pasuje do jej prostej ale zabałaganionej osobowości.
“I abhor the idea of a perfect world. It would bore me to tears.”
W czasie rozmowy zdarza jej się rozpraszać, myśląc o niezwykle abstrakcyjnych rzeczach. Jest dość szczera, zwłaszcza gdy ktoś wyrwie jej ze wspomnianej zadumy. Jest dość prostolinijna, czerpie przyjemność z najprostszej rzeczy - nic nie przynosi jej tyle szczęścia co czekoladowe płatki z zimnym mlekiem po całym dniu pracy, spożywane na kanapie w akompaniamencie kiepskiej muzyki. Zdarza się, że bywa kapryśna. Ale to chyba kolejna rzecz, która dodaje jej tego niecodziennego uroku.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz