Ian Thorpe



"I have a secret that I can’t keep. I’m not the boy that you thought you wanted. Please don’t get angry, have faith in me. Say I shouldn’t be here but I can’t give up his touch. It is him I love, it is him."

Personalia:
Ian Thorpe
18 lat
Mężczyzna
Wilkołak



"I'm just young, rich and tasteless."
Typowy amerykański chłopiec, mógłby robić za nowego kapitana Amerykę, ze swoim idealnym uśmiechem i perfekcyjną linią szczęki. Taki był zawsze, zaczynając od dziecka o złotych blond loczkach, pięknych, wielkich oczętach, przechodząc do fazy dojrzewania, w czasie której wystrzelił w górę, ale nadal nie potrafił być niezręczny w swoich ruchach, nawet ze swoim metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Teraz kiedy powoli wchodzi w dorosłość, wciąż jest bardzo... amerykański. Szerokie barki, włosy w kolorze ciemnego blondu, gładko ogolony, o niebieskawych oczach. Jego ubrania też leżą na nim perfekcyjnie, niezależnie od tego, czy ma na sobie skrojony na niego garnitur, czy koszulkę z taniej sieciówki. Nie ma na ciele ani jednego znamienia czy choćby pieprzyka, który mógłby być śmieszny. Nie nawet blizna na prawym ramieniu doskonale dopasowuje się do tego wizerunku, a wilcza forma nie ma żadnej skazy, idealnie wyważona, o futrze w kolorze plażowego piasku, długich kończynach gracji, której nie powstydziłby się kot.


"I'd rather be spitting blood."
Ian nienawidzi siebie za tę idealność, którą ma bez wysiłku. Nienawidzi tego, że każdy fragment jego ciała zdaje się dopasowywać do schematu, do jego wizerunku, którego sam dla siebie nie stworzył. Urodził się kiedy jego rodzice już odnosili swoje sukcesy - firma matki funkcjonowała pomyślnie, a ojciec wygrywał sprawę za sprawą, gdy poszedł do liceum jego rodzeństwo już przez nie przeszło i  spodziewano się po nim, by był taki sam jak oni. A Ian typem buntownika nie był nigdy, w zamian przez lata obudował się maską złotego chłopca, starannie skrywając za nią wszystko, co do tego wizerunku nie pasowało. Stał się więc tym, kim jego brat - kapitanem drużyny futbolowej, świetnym uczniem i niestety, jednym z większych chujów w tej szkole. Znęcanie się nad innymi nie sprawia mu przyjemności, lecz nie ma innego wyjścia. Nie chcąc sprawiać nikomu problemów, ani wstydu nie stawia się kolegom - ma zresztą jeszcze jakiś instynkt samozachowawczy. Sytuacji nie poprawia problem z orientacją Iana, której on sam nie jest pewien. Obecnie ma dziewczynę, kapitankę drużyny cheerleaderek, bo jakże by inaczej, ale ani jej nie kocha ani nie odczuwa specjalnego pożądania. Z kwestią tego, że mógłby być gejem walczy od lat. Wszystko w jego życiu jest tak sztuczne, że ma problemy z rozeznaniem prawdziwych uczuć, więc wciąż wmawia sobie, że to pewnie przejściowe i jest hetero.


"A golden cage is still just a cage." 
Ten brak realności doprowadził do tego, że Ian nie czerpie radości z rzeczy, które teoretycznie robi dla siebie - nie cieszy go ani gra w futbol, ani dziewczyna, ani dobre oceny. Lubi natomiast spędzać czas ze swoją rodziną, tak długo jednak, dopóki uwaga rodzeństwa nie skupia się na nim. Lubi biegać z psami, lubi kino superbohaterskie i klasyki sprzed dziesięcioleci. Lubi letnie wieczory, spędzone samotnie nad jeziorem czy smak zielonej herbaty. Te drobne elementy przynoszą mu ulgę po dniach udawania kogoś, kim nie jest i pracy na przyszłość, na którą wcale nie czeka. Trudno mu się zresztą dziwić, nie pasjonuje go ani praca prawnika, jakim jest ojciec ani studiowanie medycyny, jak brat czy praca w firmie matki jak siostra. Nie ma pojęcia, co sam chciałby robić dalej, bo nigdy nie odnalazł swojego hobby. Jego rodzice nie naciskając, kiedy milczy, gdy pytają, na jakie studia się wybiera. Wbrew pozorom, to z nimi dogaduje się najlepiej i bardzo chciałby im powiedzieć o wszystkim, co go dręczy. O całej sztuczności, o niepewności i strachu. Ale wie, że nie może. Nie chce być dodatkowym obciążeniem w ich tak już stresującym życiu, nie chce też przynieść im wstydu. To sprawia, że w kluczowych momentach po prostu opuszcza głowę i zaciska zęby, brnąc dalej naprzód wbrew samemu siebie. Z rodzeństwem relacja jest zgoła odmienna. Nie są blisko, Ian instynktownie trzyma się od nich z daleka, wyczuwając w nich ten sam typ osobowości, co u swoich kumpli. Wie, że nie ma wsparcia ani w bracie ani w siostrze.
W gruncie rzeczy nie ma wsparcia w nikim, brak mu prawdziwych przyjaciół. Koledzy z drużyny czy dziewczyna to nie osoby, którym mógłby się zwierzyć i dać sobie wreszcie chwilę odpoczynku.
A bez niej, jak czasem myśli sobie Ian, niedługo zwariuje do reszty.


Bernini & Rubens

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy