Daniel Simmons

toska - (n.) a dull ache of the soul, a sick pining, a spiritual anguish


Daniel Simmons | 20 lat | Widmo



“I have learned that to be with those I like is enough” 
Daniel urodził się na w małym miasteczku zwanym Chester's Mill w roku 1998. Jego mama, Frankie pracowała tam jako lokalna dziennikarka, kiedy jej mąż, John spędzał dni na komendzie policji, będąc szeryfem. Bardzo długo czekali na synka - nie byli w małżeństwie długo, ale z pewnością byli szczęśliwi. Chłopiec był oczkiem w ich głowie - dopóki nie pojawiło się młodsze dziecko - Ben.
Daniel miał dopiero siedem lat ale już wtedy został starszym bratem, Między nimi, jak w każdym rodzeństwie bywało różnie, ale Daniel nadal ma bliznę na szczęce po tym jak wdał się w bójkę z rówieśnikami Bena, kiedy byli oni wyjątkowo okrutni wobec chłopca. Na dnie którejś z szuflad znaleźć też można zdjęcie babeczek, które mały Ben upiekł z mamą, kiedy Daniel leżał w łóżku, cierpiąc z powodu złamanej ręki. Natomiast na strychu może jeszcze gdzieś leżeć figurka Spidermana, niegdyś należąca do Daniela, którą młodszy chłopiec specjalnie zniszczył.









"The heart has it's own memory."
Jednak ich rodzinne życie było spokojne, zwłaszcza pikniki, na jakie cała rodzina udawała się co jakiś czas. Jeden z nich cała trójka jednak przeklina z całego serca. Chwila, tylko trójka? Nie, to nie pomyłka. Na ostatnim z tych pikników mały Ben zaginął. Ich rodzice udali się do samochodu, chcąc zabrać stamtąd pozostawione tam rzeczy, potrzebne do pikniku. Kiedy powrócili, zastali pusty koc, nienaruszony, znajdujący się tak jak wcześniej na skraju lasu. Wołali chłopców, uznając to za żart, lecz żaden z nich się nie pokazywał. Zaniepokojeni, pod czterdziestu minutach poszukiwania, zadzwonili po policję. Miejsce było nieco odludnione, nie było żadnych świadków. Daniel obudził się parę godzin później, już po zmroku, gdy jeden z oficerów zaświecił latarką w jego twarz. Był wychłodzony, brudny ale cały. Został zabrany do szpitala i całkowicie przebadany - nic mu się nie stało. Poszukiwania dalej były kontynuowane - Ben nie został znaleziony. Po jednej dobie do poszukiwań zostali zaangażowani także mieszkańcy. Po dwóch Daniel został wypuszczony ze szpitala, wrócił do domu, gdzie wraz z matką czekał na wszelkie wiadomości od ojca. I tak minęło sześć lat, a jego mały braciszek nadal nie został odnaleziony, nawet żadna należąca do niego rzecz lub zwłoki. Nigdy nie wrócił do domu. Który rodzina zdążyła zmienić - przeprowadzili się oni do Widowburgu, niezdolni by kontynuować życie w tamtym mieście.






"The sky is blue, like me and you."
Frankie została kurą domową, co jakiś czas redagująca podesłane jej dokumenty i książki. John znalazł zatrudnienie w małym biurowcu, gdzie zaczął zajmować się analizą danych. Daniel zaczął uczęszczać do nowej szkoły, w której raczej się odnalazł. Lecz dość szybko zauważył nową rzecz - w jego głowie pojawiały się zupełnie obce myśli. Przez długi czas nie umiał tego z czymkolwiek połączyć. Dopiero po jakimś czasie powiązał to z dotykiem - gdy wchodził w kontakt z kimś, mógł słyszeć jego myśli. Później także zaobserwował, że jego emocje wpływały na emocje ludzi dookoła niego. Wiedział, że po tajemniczym zdarzeniu w lesie coś się w nim zdarzyło i napawało go to przerażeniem. Nie wiedział z czym się to wiązało, a samo używanie tych umiejętności napawało go obrzydzeniem do samego siebie. Skutkiem tego, było pewne odizolowanie się od innych. Zaczął przebywać jedynie w swoim towarzystwie. Odsunął się nawet od rodziców, nie mówiąc o swoich odczuciach, obawiając się oskarżenia za zniknięcie brata, czym i tak się bardzo męczył. W jego głowie pojawiło się wiele niewiadomych - czemu to stało się gdy on przebywał z Benem? Czemu to akurat jego braciszek został zabrany, a nie on? Czy on był powodem zniknięcia chłopca? Rozmyślania te zajmowały większość jego umysłu, zaprzątając i zabałaganiając go skutecznie.





"It's just a bad day, not a bad life."
Chłopak zaczął gwałtownie chudnąć - aż w końcu zaczął przypominać bardziej ducha niż człowieka. Zaniepokojeni rodzice namówili go na wizytę u psychiatry - ten wykluczył u niego anoreksję, natomiast Daniel wyszedł z gabinetu z diagnozą mówiącą jasno - depresja oraz PTSD. Chłopak dostał receptę - i do dziś przyjmuje leki. Lekarz doradził mu także znalezienie hobby, które go zajmie. Jego rodzice przypomnieli sobie z jaką radością Daniel łapał za ich mały, cyfrowy aparat, gdy był nieco młodszy. W trosce o syna zainwestowali w nieco lepszy sprzęt, który podarowali mu na szesnaste urodziny. Zadziałało. Chłopak praktycznie cały czas z wizjerem przy oku. Ściany pokrywała co raz większa ilość zdjęć, które lądowały także na jego małym projekcie - prostym blogu na tumblrze, skupiającym się na jego twórczości. Wszyscy odetchnęli z ulgą kiedy Daniel odkrył, że ma plany na przyszłość - wybierał się na akademię sztuk pięknych, ze specjalizacją w fotografii. Związane było to z wyjazdem - jego szkoła znajduje się godzinę od Widowburgu. Wiedział, że nie nadawał się do życia z kimś w akademiku, więc wynajął pokój w małym mieszkanku. Poza nim, mieszkała tam dwójka osób, pokręcone rodzeństwo - Maddie i Simon. Nie znali oni zbytnio pojęcia przestrzeni osobistej, szybko oswajając Daniela.





"The world has bigger problems than boys who kiss boys."
Dość szybko dowiedział się, że bliźniacy są kotołakami - trochę zdradziły ich doniczki kocimiętki znajdujące się w mieszkaniu, mimo braku kota. Wyczuli oni także jego nadnaturalność, byli oni więc pierwszymi osobami, którym o niej powiedział. Zdziwieni, gdy stwierdził, że nie wie czym jest, wynaleźli mu znajomego znajomym czarownika. Ten wprowadził go w tajniki nadnaturalności i dość szybko stwierdził, że chłopak jest widmem. Ulga Daniela była niezwykle wielka, gdy dowiedział się, że nie może swoimi działaniami skrzywdzić kogokolwiek - chyba, że celowo. Łzy popłynęły mu z oczu, kiedy czarownik poinformował go, że jego nadnaturalność nie jest bezpośrednio związana ze zniknięciem Bena - było ono tylko czynnikiem przełamującym blokadę nadnaturalnego genu. Trochę zmieniło to życie chłopaka. Otworzył się z pewnością na ludzi, w końcu angażując się w związki. Wielokrotnie powtarza bliźniakom, że są najlepszym co go w życiu spotkało. Poprawiła się też jego relacja z rodzicami. Po wielu latach w końcu powiedział im o swojej nadnaturalności. Z pewnością zdziwiło ich to bardziej niż jego bardzo niezręczny coming out - przyznał się także do homoseksualizmu.






"... Please, don't be straight."
Nadal, nie na wszystkie pytania znalazł odpowiedzi - odznacza się to w dalszej konieczności przyjmowania leków i uczęszczania na terapię. Sztukę wykorzystuje jako narzędzie do oczyszczenia głowy. Zaczął przyzwyczajać się do używania swojej telepatii - po jakimś czasie z zadowoleniem zauważył, że udaje mu się blokować umysły niektórych. Natomiast wpływanie na emocje stosuje tylko w podrywach na tzw. jednonocki. Honor nie pozwala mu tego używać w normalnym flircie - w większości i tak nie potrzebuje takiej pomocy. Wyrobił sobie nieco charyzmy i liczne samotne popołudnia spędzone na nerdzeniu zapewniły mu cały zapas wiedzy na różne tematy, które bardzo często służą utrzymaniu różnorakich rozmów.














"Growth means choosing joy over history."
Nie jest on typowo przystojny. Nadal jest raczej chuderlawy (choć ostatnio trochę przytył!) co bardzo odznacza się przy jego wzroście. Czyli całych 197 cm wzrostu. Głowę stale ma posiniaczoną, od uderzania się nią w różne obiekty. Na szczęście jego burza kruczoczarnych, odziedziczonych po matce włosów skutecznie to ukrywa. Włosy zawsze trzymał długie, trochę z przyzwyczajenia, trochę z narcyzmu - myśli bowiem, że to jego największy atut. Często zostawia je rozpuszczone, najczęściej jednak można zobaczyć go w kucyku. Wiele osób, mimo że lubi jego włosy, twierdzi, że jego atutem są jednak jego oczy - jasnoniebieskie, dość duże i wyraźne, oprawione ciemnymi i długimi, prawie, że dziewczęcymi rzęsami. Zazwyczaj wydają się spokojne, lecz część bliższych mu osób dostrzega w nich pełną determinacji iskierkę.





"Let the good times roll."
Jego bladą skórę zazwyczaj pokrywają plamy farby po obowiązkowych zajęciach z malarstwa. Ubrania raczej wybiera wygodne, w stonowanych kolorach. Uwielbia warstwy, oraz różnego rodzaju rozpinane bluzy oraz swetry oraz graficzne t-shirty, których posiada bardzo dużo.
Nie ma żadnego zwierzęcia, ale od dłuższego czasu marzy mu się kot.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy