Timmy uśmiechnął się, wciskając dłonie w kieszenie i patrząc w stronę swojego chłopaka, który zatrzymał się, by nagrać jeszcze jedno ujęcie. Ostatnimi czasy często się kłócili, więc patrzenie na niego, w końcu zrelaksowanego i zadowolonego z życia, było nagrodą samą w sobie.
- Chciałem jeszcze przeprosić za moje zachowanie - westchnął cicho, korzystając z okazji, gdy Dylan znajdował się poza zasięgiem słuchu.
- Mam okropne zaburzenia lękowe i nowi ludzie mnie stresują, to nic personalnego, naprawdę. Więc dopóki nie poznam kogoś lepiej, jest niezręcznie. Przepraszam.
Wzrok Timmy'ego utkwił w czubkach trampek.
- Nie ma problemu. Przynajmniej wiem, że to nie moja wina.
Na słowa Alexa, Tim uśmiechnął się z ulgą, patrząc na niego krótko.
- Ten widok jest świetny! Timmy, musimy to koniecznie gdzieś wykorzystać, byłby idealny do którejś z twoich piosenek. Albo napisz mi do tego kilka linijek i daj jakąś prostą melodię, wykorzystam we vlogu.
Dylan wrócił, skutecznie rozmywając niezręczność. W takich momentach Timmy był szczególnie wdzięczny za to, jak rozgadany i socjalnie inteligentny potrafił być jego chłopak. Nerwy stopniały w nim do tego stopnia, że po pożegnaniu i obiecaniu odezwania się na social media, był w stanie zasnąć, zwinięty w siedzeniu, do dźwięku Dylana podśpiewującego razem z radiem.
Konwersacja z początku nie wypaliła, drętwa atmosfera, którą przełamywał jedynie Dylan. Dopiero po kilkunastu dobrych dniach udało się wywołać jakąkolwiek nie niezręczną rozmowę, ale potem poszło już względnie gładko. Jeszcze nie przyjaźń, ale dobra znajomość.
Problemem znajomości youtubowych okazał się zwyczajny brak czasu - każdy z chłopców działał na innym planie zajęć. W pierwszym miesiącu udało im się nawet spotkać kilka razy, kiedy Dylan upierał się, że to, że Alex nie był w jednym z pięćdziesięciu "niezwykłych miejsc, które zasługują na uwagę" jest zbrodnią przeciwko małym biznesom. Odwiedzili kilka niewielkich restauracji, dwie czytelnie, lokalną wystawę sztuki nowoczesnej i kocią kawiarnię, w której Timmy napisał całe pięć wierszy na cześć kocich rezydentów. W drugim miesiącu nagle okazało się, że zgranie trzech planów zajęć ze sobą było niezbyt łatwe, nawet jeśli Tim oswoił się z Alexem na tyle, by być z nim sam na sam od czasu do czasu.
Nie miał zresztą wielkiego wyboru - Dylana zaabsorbował najnowszy projekt, kolejna krótkometrażówka, dla której musiał zaplanować całą wyprawę w góry, jednoosobową podróż z plecakiem na plecach, ogniskami i przemoczonymi butami. Alex także pracował nad czymś poza domem, tworząc kolejny collab.
- Dylan, masz liście we włosach - skomentował Alex, kiedy tylko udało im się połączyć na skype.
- Was też miło widzieć - chłopak prychnął i przetrzepał włosy, gwałtowny ruch sprawił, że obraz stał się jeszcze bardziej ziarnisty.
- Powiedziałbym to samo, ale średnio cię widać.
Timmy rzucił, ledwo widzialny przez kamerę stojącego na podłodze laptopa. Co jakiś czas migały tylko w kadrze jego chude nogi, kiedy ślizgał się po panelach w śmiesznych, puchatych skarpetkach.
- Tim, uwielbiam twoje kostki, ale chcielibyśmy zobaczyć kawałek twojej twarzy - Dylan oparł się na łokciu, patrząc w kamerę i chrupiąc batonik.
Spotkał się z zduszonym zaraz i trzaśnięciem drzwi.
- Co on tam wyprawia?
- Hm? Nie miał czegoś dzisiaj nagrywać? - Alex spojrzał na ekran z zastanowieniem.
- Dokładnie, miło, że ktoś mnie słucha. Chciałem nagrać piosenkę, ale zerwała mi się struna w gitarze zanim zadzwoniliście i nie mogłem znaleźć zapasowych.
Obraz zamachał się gwałtownie, kiedy Timmy podniósł laptopa, stawiając go na łóżku, tak by jego rozmówcy mieli widok na pokój, w którym krzątał się, rozstawiając swój ekwipunek.
- Będziesz zmieniał?
- Nie mam, muszę wybrać inną piosenkę. Nie pożarły cię jeszcze niedźwiedzie?
- Mnie nie, ale pytaj Alexa, sławni youtuberzy są jeszcze gorsi.
Timmy zamilkł, ustawiając statyw na zagraconym biurku, spychając na bok zapisane strony. Przez chwilę oglądał się w aparacie, sprawdzając kadr, ustawiając światło i przygładzając rozwichrzone włosy.
- Naprawdę nie wiem, co im się tak podoba, kiedy to robisz - skomentował Dylan, kiedy Timmy zbliżył się do aparatu na stanowczo za małą odległość.
- Moje wory pod oczami mają swój urok. Co u was? - spytał Tim, siadając na podłodze z ukulele, bezmyślnie pociągając struny.
Spokojnie, Timmy nie jest jeszcze taki hop siup, ale przez internet i w półmroku może sobie udawać, że przy Alexie nie jest wcale nieśmiałą kluchą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz