- No ale po co ci kot? Przecież masz nas - przeciągnął się na kolanach Daniela, poruszając kolejny nieistotny temat. Młody mężczyzna słysząc to przewrócił oczami.
- Masz rację - powiedział, obserwując zachwyt, który pojawił się na twarzy kotołaka. - Powinienem wziąć jakąś kocicę, może wtedy w końcu miałbyś dziewczynę - dokończył brunet z kamiennym wyrazem twarzy, spychając z siebie Simona i wstając. Ignorując chłopaka patrzącego na niego wilkiem (a może tygrysem, ha ha) Daniel stanął przed lustrem i rozpuścił włosy z wygodnego kucyka. Przeczesał je trochę palcami, lecz po chwili stwierdził, że w kucyku wyglądał troszeczkę lepiej, więc znów je związał. Wydaje się, że młody kotołak zapomniał już o tym jak Daniel okrutnie go uraził, bo przypatrywał mu się z ciekawością.
- Jest weekend a ty wychodzisz? Co sprawiło, że ruszasz swój tyłek spod koca? - zapytał z zainteresowaniem a niebieskooki pokazał mu język. Otworzył drzwi szafy, szukając czegoś odpowiedniego. Jako wieczny zmarzlak cieszył się z tego, że było ciepło lecz jego garderoba zawsze wydawała się na ten okres nieprzygotowana, wypełniona wszystkimi moimi swetrami i bluzami. Wtedy wypatrzył kwiecistą koszulę na krótki rękaw, którą podarowała mu już jakiś czas temu mama. Mimo, że była kompletnie nie w jego stylu, założył ją na podkoszulkę, w której spał i zapinając guziki zaczął odpowiadać na pytanie Simona.
- Nasz wykładowca od fotografii dał nam już temat tegorocznej pracy zaliczeniowej. Mamy wykonać cały album fotograficzny. Teoretycznie jest już wcześnie, ale znalezienie koncepcji, robienie zdjęć, ich edycja, stworzenie jakiejś logicznej kompozycji... Trochę czasu trzeba na to wszystko - Daniel wyjaśnił, to co dla niego było całkiem logiczne. - Słowem klucz jest Widowburg, reszta zależy od nas. Dlatego wychodzę dziś się pobłąkać po mieście, poszukać pomysłów i porobić już jakieś zdjęcia - dokończył a Simon pokiwał głową i wyciągnął się wygodniej na moim łóżku.
- Nasz wykładowca od fotografii dał nam już temat tegorocznej pracy zaliczeniowej. Mamy wykonać cały album fotograficzny. Teoretycznie jest już wcześnie, ale znalezienie koncepcji, robienie zdjęć, ich edycja, stworzenie jakiejś logicznej kompozycji... Trochę czasu trzeba na to wszystko - Daniel wyjaśnił, to co dla niego było całkiem logiczne. - Słowem klucz jest Widowburg, reszta zależy od nas. Dlatego wychodzę dziś się pobłąkać po mieście, poszukać pomysłów i porobić już jakieś zdjęcia - dokończył a Simon pokiwał głową i wyciągnął się wygodniej na moim łóżku.
- To ty idź a ja skorzystam z twojej nieobecności i wygodniejszego materaca - wymamrotał, prawdopodobnie odpływając. To ile ten chłopak potrafił spać, było niemożliwe. Daniel parsknął, łapiąc swoją torbę listonoszkę, w której miał część swojego sprzętu, w tym aparat, którego młody fotograf nie miał jeszcze zbyt często okazji używać.
- Nie ma mowy, zmiataj do siebie, sierściuchu - rzucił na co Simon wysłał mu obrażone spojrzenie, ale jednocześnie zaczął się podnosić i po chwili szurał kapciami kiedy szedł do swojej sypialni.
- Nie ma mowy, zmiataj do siebie, sierściuchu - rzucił na co Simon wysłał mu obrażone spojrzenie, ale jednocześnie zaczął się podnosić i po chwili szurał kapciami kiedy szedł do swojej sypialni.
- Miłego! - życzył Danielowi, który zakładał swoje buty. Może i było ciepło, ale to nie znaczyło, że nie mógł założyć glanów.
- Tobie też! - powiedział i już był za drzwiami.
- Tobie też! - powiedział i już był za drzwiami.
***
Siedząc na ławce w parku Daniel przeglądał zdjęcia, które zdążył zrobić przez jakieś cztery godziny, które spędził poza domem i ledwo powstrzymywał jęk frustracji. Sprzęt był świetny i zdjęcia były bardzo przyjemne lecz każde było jakby z innego świata lub wydawały się chłopakowi zbyt przeciętne. Westchnął i oparł się o mało wygodne oparcie. Chcąc dać sobie chwilę odpoczynku wyciągnął z kieszeni telefon i odkrył, że miał sporo nieodczytanych wiadomości. Nie trudno zgadnąć, że większość pochodziła od Caspiana.
Caspian
spędziłam całą noc oglądając harry'ego pottera
spędziłem* literówka ups
czy ktokolwiek w tej szkole jest puchonem
zrobiłem test
ja jestem
upiekłem ciasteczka
dużo ciasteczek
nie mogłem się zdecydować na smak
więc zrobiłem kilka
jakie lubisz ciastka?
jak takich jeszcze nie mam to ci zrobię
ja najbardziej lubię te ze wszystkim
Summer przyjechała
zjadła trochę ciasteczek ale przez większość czasu pomagała mi sprzątać kuchnię
ona jest ze slytherinu!!!!!!
chyba
Danieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeel
gdzie jesteś
podlałem już wszystkie kwiatki w mieszkaniu
Daniel uśmiechnął się do siebie, mimo nadmiaru losowych informacji. Mimo, że nie wyglądało by Caspian był nim w jakikolwiek sposób zainteresowany, chłopak zawsze jakoś urozmaicał jego dzień.
Daniel
Też jestem puchonem.
Wszystkie ciastka są okej.
Błąkam się po mieście robiąc zdjęcia.
Czy ty nie mówiłeś mi ostatnio, że masz u siebie tylko sztuczne kwiatki?
Nie musiał czekać długo na odpowiedź - prawdopodobnie oderwał Caspiana od jakiejś zupełnie losowej czynności ale nie mógł się tym jakoś zbytnio przejąć.
Caspian
oj.
czy mogę z tobą??
proszę proszę pros
mooooogę?
Mimo, że chłopak nie był pewien czy przy słonecznej osobowości Caspiana da radę się skupić na swoim zadaniu, po chwili wysyłał mu lokalizację parku, w którym odpoczywał. Blondyn dość prędko wyszedł z domu, lecz Daniel i tak musiał czekać na niego dłużej niż potrzebne. Gdy tylko przyszedł, Caspian zaczął opowiadać jaki śliczny piesek szedł przed nim i dlaczego przez to trochę zszedł z trasy. W pewnym momencie chyba coś sobie uświadomił i przeprosił Daniela za to, że się spóźnił, trzy razy. W tym momencie Daniel musiał wyciągnąć rękę i złapać chłopaka za łokieć, bo ten, skupiony na swojej opowieści nie zauważył, że ruszyli już w nieznanym nikomu kierunku i zbliżyli się do przejścia dla pieszych. Wtedy zainteresował go aparat w rękach studenta.
- Mogę zrobić zdjęcie? - zapytał z miną małego szczeniaczka. Daniel obawiając się trochę tym co mogłoby się stać gdyby tamten się rozproszył, zamiast dać mu aparat do rąk, zawiesił go na szyi swojego towarzysza i włączył automatyczne ustawienia. Caspian od razu zakręcił się w miejscu, celując obiektyw w losowe miejsca. W końcu, głównie przez przypadek zrobił zdjęcie swoich nóg w fioletowych trampkach. Rozmazane. Daniel jak je zobaczył, rozczulił się - wyglądało jak zrobione przez dziecko.
- Jakie jest twoje ulubione miejsce w mieście? - zapytał, nie mając nic do stracenia.
- Oczekujesz jeszcze, że wybiorę jedno? - Caspian odpowiedział pytaniem na pytanie z bardzo szerokim uśmiechem.
- Zupełnie nie. Damy dzisiaj zaliczyć wszystkie na liście? - uśmiechnął się gdy blondyn po chwili zastanowienia pokiwał głową.
- A więc prowadź - powiedział, roztrzepując włosy chłopaka.
***
Pierwsze miejsce nie powinno być dla nikogo zaskakujące, jeśli znało się Caspiana. Mimo, że miał on na początku trochę problemu z wyborem tego gdzie powinni pójść, po jakiś dwudziestu minutach trafili na plac zabaw na losowym, zaskakująco cichym osiedlu. Było pusto - gdy Daniela to zastanowiło, kolega wyjaśnił mu, że w pobliżu znajduje się nowszy i ciekawszy plac zabaw, którego wolą dzieciaki. Caspian szybko pognał na huśtawkę, ciesząc się skrzypieniem, które rozległo się gdy zaczął się bujać. Brunet zaczął rozglądać się po tym miejscu, co jakiś czas zatrzymując się by ująć coś w swoim kadrze. Jego spojrzenie jednak cały czas uciekało w stronę Caspiana. Może to dlatego, że chłopak miał na sobie ogromną, czerwoną bluzę, ale jak zwykle, trudno było oderwać od niego wzrok.
- Zatrzymasz się na chwilę? - zapytał młodszego od niego chłopaka, który zdążył się porządnie rozhuśtać. Trochę mu to zajęło, zwłaszcza, że w trakcie prawie spadł z deseczki pełniącej funkcję siedziska, ledwie unikając lądowania twarzą w piachu. Wysłał Danielowi zaciekawione spojrzenie. Ten poprosił go o sekundę cierpliwości (Caspiana!) i kucnął parę kroków od niego, robiąc mu szybkie zdjęcie. Jako, że chłopak miał na nim zaskoczoną minę, zaczął domagać się drugiego zdjęcia, choć i tak nie miał pojęcia jak do niego zapozować. Gdy znów prawie zrobił sobie krzywdę, Daniel kazał mu po prostu usiąść i patrzeć w obiektyw - czego z jakiegoś powodu, mimo pewności siebie, Caspian nie potrafił zrobić, spuszczając wzrok na trawnik obok niego. Daniel był widocznie bardzo zadowolony z efektu bo podbiegł i uściskał chłopca. Szybko się odsunął i złożył ręce przed sobą w prawdziwie błagalnym geście.
- Caspianie, czy zostaniesz moim modelem? - zapytał, formując już pomysł na album w głowie. Nie wiedział, co siedziało w głowie Caspiana gdy milczał przez chwilę lecz potem ochoczo pokiwał głową zgadzając się.
***
Byli wyczerpani. W stu procentach wyczerpani. Był już wieczór, dość późny, oni natomiast siedzieli w lokalnym In-n-out, zjadając frytki i inne tłuste jedzenie i chichocząc z niektórych zdjęć, zachwycając się innymi. Danielowi udało się zapełnić całą kartę pamięci (zajął nawet trochę miejsca na zapasowej, którą miał przy sobie). Całą rolkę zapełnioną miał Caspianem w losowych, ale zawsze urokliwych lokacjach. Poza zdjęciem na huśtawce, ulubionym zdjęciem Daniela, było to zrobione przy fontannie przed jednym z muzeów - gdy student myślał o jaką pozę poprosić chłopaka, ten już próbował wleźć do wody. Kiedy został powstrzymany, stwierdził, że nie ma zakazu. Daniel ofuknął go jednak, prosząc go chociaż o zdjęcie butów i skarpetek i podwinięcie spodni. Caspian, nieco niezdarnie lecz szczęśliwie bez katastrofy podszedł do środkowej misy, wkładając rękę pod wodę. Zdjęcie, wykonane już w okolicach zachodu słońca miało bardzo sielankową i nastrojową atmosferę i nie było ani jednej rzeczy, która by się w nim Danielowi nie podobała. Jeszcze nie wiedział, jak zatytułuje cały album, lecz zdecydowanie miał już pomysł na przedmowę i dedykację - obie poświęcone Caspianowi. Zamierzał pokazać, jak ważna czasami jest perspektywa innych na miejsca, które wszyscy kojarzymy. Spojrzał na swojego towarzysza, bardzo szczęśliwy i zadowolony. Poczekał aż chłopak skończył opowiadać o dwóch kompletnie niezwiązanych ze sobą artykułach, które przeczytał parę miesięcy temu.
- Dziękuję - powiedział, nie siląc się na barwne epitety i bawiąc się formą podziękowania. Uśmiech, który otrzymał w zamian, sprawił, że jego zmęczone serce chyba rozpłynęło się na milion kawałków.
- Odwaliłeś świetną robotę - dodał jeszcze. - Wiesz, że ludzie za taką pracę dostają wypłatę? - zapytał niepewnie, zastanawiając się, czego Caspian by od niego oczekiwał. Ten wyglądał na nieco obrażonego za to, że Daniel mógł jednak coś takiego sugerować. Może był tylko uczniem, ale nie był typem biorącym pieniądze od przyjaciół. Prychnął tylko na myśl o tym.
- Możesz mnie zabrać na lody - zasugerował, mając ochotę na nie od paru dni. Daniel udał przez chwilę, że się na tym zastanawia.
- Lody i przysługa? - nie odpuścił bez próby targowania się.
- Jaka przysługa? - przekrzywił głowę chłopiec.
- Jakakolwiek zechcesz - Daniel uśmiechnął się szeroko.
- Stoi - uścisnęli ręce, domykając umowę. To był dobry dzień.
Pup?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz