środa, 13 lutego 2019

"Someone help me, I'm crawling in my skin."

Kiedy Timmy powrócił na swoje miejsce, roztrzęsiony, na miękkich nogach, Dylan patrzył na niego z półotwartymi ustami.
- O mój borze, wyglądasz tak dobrze - szepnął, podnosząc twarz Timmy'ego za podbródek, kiedy ten pochylił głowę, zawstydzony.
Dylan obserwował go przez moment, po czym jego uwaga wróciła do Alexa. Timmy skurczył się w sobie, nerwowo bawiąc palcami. Pozostał tak do końca wystąpienia.
- Myślisz, że powinienem zagadać?
Na głos Dylana, Timmy poderwał głowę.
-O nie, nie, nie, nie ma mowy - jeknął cicho, chwytając chłopaka za rękę i ciągnąc słabo w stronę wyjścia.
To zdało się Dylana przekonać. Zdecydowanym krokiem skierował się w stronę Alexa i nie chcąc zostać sam, Timmy musiał pójść za nim, ze zwieszoną głową.
- Cześć! Jestem Dylan i chciałem tylko powiedzieć, że uwielbiam to co zrobiłeś Timmy'emu, wygląda teraz tak dobrze - chłopak zatrzymał na moment swoje paplanie, by spojrzeć na Timmy'ego, wciąż wpatrzonego w ziemię i czerwonego niczym młoda marchewka.
- Nie to, że nie wyglądasz dobrze na co dzień - przyciągnął biednego Tima do siebie, całując czubek jego głowy, po czym wrócił do rozgadania, niemal podskakując w miejscu z ekscytacji.
- W każdym razie, wygląda teraz tak dobrze i uwielbiam to co robisz, widziałem większość twoich filmów...
Kiedy Timmy zaryzykował spojrzenie w górę, spostrzegł, że Alex patrzy na Dylana z rozbawieniem w oczach, obserwując jak chłopak kręci się w kółko ze swoją paplaniną.
- Dzięki - mężczyźnie udało się wreszcie wtrącić słowo.
- Uh... Wy też coś nagrywacie? - spytał, wskazując niezręcznie na aparat zawieszony na szyi Dylana.
Ten niemal rozświetlił się na to pytanie.
- Tak! Timmy robi muzykę, covery i własne rzeczy też. Timothy Barton, tu jest jego twitter.
Na wzmiankę o sobie Timmy skurczył się jeszcze bardziej, a zdezorientowany Alex po chwili wahania wyciągnął swój telefon, by zaobserwować, kiedy Dylan uparcie trzymał swój przed jego nosem.
- O, patrz, jesteśmy mutualsami - Alex uśmiechnął się w stronę chłopca, który kiwnął nerwowo głową.
- Um... Ja, ja też cię oglądam - wymamrotał Timmy, wlepiając wzrok w czubki swoich trampek.
- Więc tak, Timmy jest od muzyki, a ja robię filmy. Takie małe metraże, artystyczne rzeczy i normalne vlogi. Lubię się bawić filmem - wyszczerzył się w uśmiechu Dylan.
Alex odnalazł na twitterze także i jego i przez chwilę patrzył z podniesionymi brwiami na ekran telefonu. Dylan roześmiał się ciepło.
- Nie oceniaj mnie po tym co robię na twitterze! Obiecuję, że mój kanał jest bardziej estetyczny.
- Nie mówiąc o instagramie - wtrącił się nieśmiało Timmy.
Kobieta, która wyciągnęła wcześniej Timmy'ego z tłumu, zawołała Alexa.
- Poczekajcie moment - powiedział, odchodząc w jej stronę.
Dylan odwrócił się w stronę Timmy'ego, z promiennym uśmiechem na twarzy. Potrząsnął drobnym chłopcem z ekscytacji.
-Chyba nas lubi, no nie? - szepnął wcale nie tak cicho, jak na szept.
- Mhm... Nie uciekł z krzykiem na widok twojego twittera, to już coś.
Po chwili Alex stanął obok nich, wraz z westikiem na smyczy.
- Chcielibyście może pójść na lunch? - zaproponował.
Timmy przykucnął, by pogłaskać Marleya, kiedy Dylan głośno wyrażał swoją aprobatę dla pomysłu. Sam Timmy nie bardzo miał ochotę na jedzenie, jego żołądek wciąż skręcony był z nerwów. Zanim się jednak zorientował, siedzieli na tarasie jakiejś restauracji, wystawiając twarze do ostatnich tak ciepłych promieni jesiennego słońca. Marley leżał obok nóg Timmy'ego, obdarowany miską wody i dyszał, machając ogonem, kiedy chłopak schylał się pod stół, by go pogłaskać. Pies zajmował go bardziej niż dyskusja pomiędzy Dylanem i Alexem, więc nie pytany nie odzywał się. Wolał zanurzyć dłonie w jasną sierść, ciesząc się aprobatą zwierzaka.
- Jakieś plany na najbliższe wideo?
Dopiero po chwili Timmy zorientował się, że pytanie skierowane było do niego.
- Uh... Chyba... Mamy w planach wypuszczenie jednej z moich autorskich piosenek. Kręciliśmy teledysk już jakiś czas, muszę jeszcze tylko nagrać akustyczną wersję. Ale na razie mam gotowy cover "Dream a little dream of me" - głos Timmy'ego był cichy, lekko drżący z początku, ale nabywający pewności, kiedy mówił o czymś, na czym się znał.
- O! Lubię tę piosenkę - Alex uśmiechnął się w jego stronę, a Dylan pogłaskał jego kolano w geście afekcji.
- Ja też - Timmy po raz pierwszy uśmiechnął się bez przerażenia widocznego na twarzy. Uśmiech jednak szybko z niej spadł.
- Wolałbym jazzową wersję, ale mój głos się do tego nie nadaje - westchnął, opierając głowę na ręku.
Rozmowa trwała dalej i Timmy znowu się wyłączył, grzebiąc bez apetytu w swoim kawałku sernika.
- Dylan, tak w sumie, to chciałbym i ciebie pomalować. Przyjedziecie dzisiaj po południu do mojego pokoju?
Timothy oderwał wzrok od ciasta, wlepiając go w Dylana. Ten jednak unikał jego spojrzenia i zgodził się bez namysłu. Rozstali się po zapłaceniu rachunku i wysłaniu Dylanowi lokalizacji. W momencie kiedy Alex zniknął im z zasięgu wzroku, Dylan odwrócił się do Timmy'ego, z wzrokiem zbitego psa.
- Przeeepraaaszaaam - jęknął, przyciągając chłopca do siebie.
Timmy przez moment miał ochotę go ochrzanić, ale jednocześnie nie miał serca, widząc ile radości sprawia Dylanowi cała sytuacja. Dla tego był w stanie się przemęczyć, nawet jeśli oznaczało to szamoczące się w klatce piersiowej jak ranny ptak serce i uczucie duszności.
- Nic się nie stało. Najwyżej urwę się wcześniej - wymamrotał, wtulając twarz w Dylana.
To będzie długie popołudnie - pomyślał do siebie, wzdychając wewnętrznie.
***
Okazało się, że nie było tak źle. Podczas gdy Alex malował Dylana, Timmy siedział na podłodze razem, głaszcząc psa i słuchając bezmyślnie konwersacji prowadzonej po raz kolejny bez jego udziału. Nie miał zielonego pojęcia o makijażu, kompletnie go to zresztą nie interesowało. Pozwalał się czasem pomalować Dylanowi i lubił widok siebie w makijażu, ale sam nie zamierzał zgłębiać tematu. Dylan opowiadał o swoich studiach, filmówce, która była od zawsze jego marzeniem i okazała się kierunkiem wymagającym, ale idealnym dla niego.
- Robienie portfolio, żeby się w ogóle dostać, było jedną z bardziej stresujących rzeczy w moim życiu - roześmiał się ciepło.
Timmy uśmiechnął się, na wspomnienie tamtych dni.
- Może po nim nie widać, ale Timmy jest w sumie niezłym aktorem, był bohaterem większości moich krótkometrażówek. Od jednej z profesorek dostałem dodatkowe punkty za ładnego chłopca - śmiech Dylana był wyjątkowo zaraźliwy.
Zarumieniony przez komplement, Timmy spojrzał na moment na Alexa, który patrzył na nich obu z uśmiechem na twarzy. Natychmiast wrócił wzrokiem do własnych rąk, chowając je głębiej w rękawach swojej bluzy.
- Byłoby lepiej, gdybyś mi nie kazał skakać do wody. W dodatku wiosną - skomentował niewyraźnie.
- Borze zielony, dlaczego próbowałeś go utopić, Dylan? - Alex zdumiał się teatralnie.
- To się nazywa poświęcenie dla roli! Chciałem uchwycić gen Z, a to wymaga depresyjnych klisz, no nie?
- I memów. I ładnych ubrań. I LGBT.
- Tim, czasem jesteś takim gejem, że sam w ciebie nie wierzę.

THREE BROS, SITTING IN THE ROOM, NO FEET APART, CAUSE THEY ALL GAY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy