Szczerze mówiąc, Daniel dosłownie w sekundę zrobił się senny od palców przeczesujących jego włosy więc wymruczał tylko ciche "dzięki" w odpowiedzi na komplement Caspiana. Nawet nie był w stanie zainteresować się jakoś szczególnie tym co się działo na jego głowie. Jakby zignorować rozgardiasz dalej kłócących się za drzwiami współlokatorów Caspiana, było by całkiem spokojnie w jeszcze niezdemolowanym pokoju. Daniel zastanawiał się czy nie włączyć jakiejś muzyki, ale wtedy Caspian zaczął nucić jakąś prostą melodię. Patrząc na to jak gwałtownie momentami się zmieniała, najprawdopodobniej była improwizowana przez blondyna. Było mu głupio przegrywać tę chwilę muzycznego geniuszu, lecz pewne pytanie zaczęło go męczyć, więc nawet się nie ruszając, zadał je dla zaspokojenia swojej ciekawości.
- Opowiesz mi coś o Summer? - Przekrzywił głowę by ułatwić Caspianowi związywanie jego włosów. Chłopak zaczął natychmiast mówić, jakby miał przygotowane zawczasu odpowiedzi.
- W lato dwa lata temu złamała sobie nos próbując gonić grafika kiedy ten zabrał jej telefon i zadzwonił na jej grupę klasową i poślizgnęła się na podłodze tuż przed drzwiami, uderzając w nie całą twarzą. W szybie w tych drzwiach nadal jest pęknięcie w kształcie jej brwi. Było śmiesznie, bo moja mama źle się czuje na widok krwi a tego było DUŻO - zaczął opowiadać przejęty jedną historię po drugiej, nie dając mu żadnych konkretnych informacji o jego siostrze. Przy tym cały czas splatał, czesał, związywał włosy Daniela, którego kark po dobrych trzydziestu minutach historii zaczął drętwieć. Anegdoty o Summer, ale teraz też o grafiku i mamie Caspiana wydawały się nie kończyć, więc Daniel został bardzo zaskoczony, kiedy blondyn pociągnął pukle jego włosów by zwrócić jego uwagę.
- A ty? Nie mówiłeś mi nigdy o swojej rodzinie - zauważył, co także zdziwiło Daniela. Znał Caspiana już na tyle, że wiedział, że jak zacznie o czymś mówić, to prędko nie skończy. Ale znał też ciekawość chłopaka, który musiał wiedzieć wszystko, jak najszybciej i jak najprędzej. Daniel zaśmiał się cichutko, myśląc o tym.
- Moi rodzice mieszkają niedaleko. Jakieś czterdzieści-pięćdziesiąt minut jazdy stąd. Są kochani ale mają dużo pracy więc nie widzimy się jakoś szczególnie często poza świętami, i tak dalej... - Daniel ucichł, zastanawiając się czy powiedzieć coś na temat Bena, który to już nie rani go tak jak kiedyś, lecz nadal jest bardzo ciężkim na taką rozmowę. Caspian rozwiązał tę zagwozdkę za bruneta.
- Czyli jesteś jedynakiem? - zapytał, ciągnąc nie tak chętnego do ciągłego gadania (jak niektórzy) Daniela za język, nieświadomie podejmując decyzję za starszego chłopaka. Teraz niebieskooki musiał tylko się zastanowić jak do tego podejść.
- Uhmm... - Zająknął się mimowolnie, czując małe poczucie winy, że obarcza tym Caspiana w tak przyjemne popołudnie.
- Miałem brata. Ben, był młodszy. Od mieszka trochę dalej i nie za bardzo możemy się spotykać, chyba, że moje wizyty na cmentarzu liczą się jako spotkania - dokończył, niezręcznie. Celował w lekki ton, ale niezależnie od jego starań, wygadany zazwyczaj chłopak ucichł, prawdopodobnie niezdolny do odpowiedzi. Jego dłonie nadal przeczesywały włosy Daniela, choć powoli zwalniały. Wtedy Caspian zrobił coś bardzo w stylu Caspiana i zsunął się z kanapy, wzbudzając zainteresowanie śpiącego do tej pory smacznie Grafika. Blondyn wpakował się Danielowi na kolana, oplatając się wokół chłopaka jak opos, po prostu ściskając go, w ramach odpowiedzi. Brunet uśmiechnął się lekko, zanurzając nos w włosach Caspiana, który swoją głowę oparł wygodnie o ramię bruneta. Uścisk nie znaczył wiele, byli po prostu dla siebie i tuląc się w komfortowej, choć bardzo rzadko przy nich obecnej ciszy. Grafik, także skory na pieszczoty zaczął się wpychać między nich, jakby był małym szczeniakiem a nie dorosłym psem. Wtedy się od siebie odkleili, Caspian wysyłający najpierw Grafikowi pełne miłości spojrzenie a potem zaskakująco (tego popołudnia Caspian był pełen niespodzianek) poważny wzrok skierował na Daniela.
- Nie wiem nic o moim tacie - szepnął, co także było raczej rzadkie jeśli o nich chodziło. To chyba była po prostu ta chwila. Nie znali się długo, ale musieli postawić to na stół, te okrutne lecz nadal ważne w ich życiu rzeczy, by mogli je przetrawić a następnie wspierać się kiedy trzeba. Daniel przycisnął małego buziaka w czoło młodszego chłopca i wysłał mu nieśmiały uśmiech.
- Pożyczę ci mojego. Podzielisz się ze mną Summer? - zapytał, dostając "groźne" spojrzenie w zamian, kiedy blondyn natychmiastowo zamienił się w personalnego strażnika i rycerza swojej siostry. Daniel nawet nie mógł już powiedzieć, że go to zaskoczyło, nie po takim wieczorze.
- Nieważne czy jesteś moim przyjacielem, żaden chłopak nie zbliża się do mojej siostry - powiedział Caspian, tym "groźnym" głosem. Zatrzymał się na chwilę.
- Ale jak się dołożysz na karmę dla Grafika to możesz być jego tatą chrzestnym - powiedział, głaszcząc kudłate stworzenie po głowie, kiedy ono nadal próbowało się wepchnąć między nich.
- Masz ochotę na makaron? - zapytał może trochę losowo Daniel. Ale błagam, każdy wie, że makaron to najlepszy sposób aby zapomnieć o zmartwieniach. Caspian na pewno o tym wiedział, patrząc na to jak ochoczo pokiwał głową.
- Okej, co ty na to, ty pójdziesz do sklepu... - Zaczął Daniel i zatrzymał się w środku zdania, przypominając sobie, że raz znalazł Caspiana w sklepie po drugiej stronie miasta.
- Pójdziemy razem do sklepu kupić wszystko co potrzebne - poprawił się momentalnie. - A potem ugotujemy to tutaj dla wszystkich, szukanie właściciela tych bokserek pewnie ich zmęczyło - dokończył. Caspianowi widocznie spodobał się ten pomysł, patrząc na to, że już zapinał Grafikowi smycz, jednocześnie zakładając bluzę. Całe szczęście, sklepik był tuż pod ich klatką.
(Daniel powinien był przemyśleć to całe gotowanie, kiedy w chaosie w kuchni prawie podpalił sobie włosy. Ale ofiar ani w ludziach, ani w garnkach nie było.)
My bubu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz