Święta w domu Caspiana nie były nigdy szczególnie... świąteczne. Jego matka pracowała od zawsze jako cukierniczka, więc Boże Narodzenie spędzała przez większość czasu w pracy, podczas gdy jej dzieciaki siedziały w domu, z zezwoleniem na oglądanie bajek Disneya i jedzenie ciastek (co dla Caspiana było wyjątkowym przywilejem). Wracała dosyć późno i razem z nimi siadała przed telewizorem. Tradycja została i nawet jeśli Caspian już się wyprowadził, to na święta wrócił do domu. Tym razem sam upiekł ciastka i zamiast przed starym telewizorem siedzieli z Summer przed ekranem laptopa, ale wciąż w tle ich przekomarzania leciała "Mulan", a potem "Dzwonnik z Notre Dame" i "Król Lew". I tak przez całe święta.
Prezenty były dla wszystkich - także dla Grafika, odrobinę podtuczonego. Zadowolony z ilości jedzenia pudel zezwolił swojemu panu na robienie z nim wszystkiego, cierpliwie znosząc zostanie reniferem w ramach prezentu do Caspiana. Czerwony sweter - prezent od Summer, wraz z pasującą czerwoną obrożą z dzwoneczkami dopełniały wizerunku. Od mamy Caspiana dostał własnoręcznie robione ciastka dla psów, które spotkały się prawdopodobnie z nawiększym zadowoleniem. Sam chłopak dostał nowy plecak i bardzo, bardzo długi szalik, oczywiście też czerwony. Biorąc pod uwagę ilość czerwieni, szanse na przejechanie tej dwójki były bliskie zera.
Czas pomiędzy jedzeniem, spacerami z psem, oglądaniem filmów animowanych i spaniem Caspian wypełniał pisaniem z Danielem. Pożegnali się kilka dni wcześniej i chłopak podarował mu kilka par skarpetek w obrzydliwie świąteczne wzory.
- Czy mógłbyś przestać się uśmiechać? Cruella właśnie porwała dalmatyńczyki, potworze! - Summer kopnęła go w bok.
Blondyn podniósł głowę znad telefonu, rozproszony.
- Co? Jak to, to już?
- Gdybyś nie był tak zajęty swoim telefonem, to byś się zorientował!
- Kto by się zorientował - spytała matka, wchodząc do pokoju, żeby sprawdzić, czemu tym razem jej dzieci chcą się pozabijać. Nie żeby to było coś nowego.
- Caspian znowu przegapił najważniejszy moment filmu!
- To nie moja wina, Daniel mi napisał, że tęskni za Grafikiem i chciałem zrobić zdjęcie.
Summer potrząsnęła głową z dezaprobatą, ale uśmiech na jej ustach i diabelski błysk w oczach zdradzał kolejny nikczemny plan.
- To jedź do niego, zamiast przeszkadzać nam w oglądaniu.
- Myślisz, że mogę? - Caspian zwrócił spojrzenie na mamę.
Ta wzruszyła tylko ramionami.
- Bez ciebie Summer siedzi względnie cicho, więc jak najbardziej.
Po zranionym "ej!" ze strony siostry, Caspian już wypadł z pokoju na korytarz, pisząc do Maddie po szczegóły. Odpisała ze świetlną prędkością, dając mu nawet informacje dotyczące pociągu. Był już prawie w drzwiach, kiedy zatrzymał go głos matki.
- Nie zapomnij zajść do mieszkania po rzeczy - powiedziała, przewracając oczami ze względu na swojego, jak zwykle podekscytowanego syna i podając mu jego plecak, razem z wszystkimi prezentami.
- Zapakowałam ci trochę pierniczków, które upiekliśmy. Błagam, nie zgub się pod drodze. I nie zapomnij Grafika w pociągu.
- Tak, tak, oczywiście - Caspian przytulił szybko mamę na pożegnanie i z Grafikiem u boku wyszedł z domu.
W mieszkaniu zjawił się w rekordowym czasie, wpychając do plecaka czyste ubrania (prawdopdobnie nawet nie w połowie te, których potrzebował), omal nie zgniatając na proch zapakowanych ciastek. Na dworzec praktycznie biegł, ledwo zdążając na pociąg. Znalezienie pustego przedziału okazało się stosunkowo proste, dopiero na kolejnej stacji dołączyła do niego matka z dwojgiem małych dzieci, które patrzyły na Grafika, na którego głowie wciąż znajdowały się rogi renifera, a jego obroża podzwaniała, kiedy ten obracał się, by na nie spojrzeć. Caspian z uśmiechem zachęcił maluchy do pogłaskania pudla, na prędce wymyślając historię o tym, że obaj są pomocnikami Mikołaja w drodze na urlop po świętach. Matka dzieciaków patrzyła na niego z niemal dozgonną wdzięcznością, gdy mogła przysnąć na moment. Caspian omal nie przegapił swojej stacji, zajęty nowymi znajomymi.
Kiedy pociąg odjechał i Caspian nagle został sam, na moment zatrzymał się - adrenalina i podeksctyowanie nieco opadły, zmuszając go do zastanowienia się, czy to na pewno dobry pomysł. Nic innego mu jednak nie pozostało, ruszył więc przed siebie. Dobry humor wrócił mu, kiedy Grafik wpadł z rozpędem w zaspę, a potem następną, a potem wciągnął w nią także Caspiana, a potem spotkali kilkoro dzieci, które zafascynowane Grafikem wciągnęły ich oboje w bitwę na śnieżki. Nic dziwnego, że kiedy Caspian dotarł wreszcie przed drzwi domu rodziców Daniela, po dobrych kilkudziesięciu minutach błądzenia, w jego jasnych włosach i czerwonym szaliku znajdowało się mnóstwo śniegu, a jego policzki zaróżowione były od zimna i ruchu. Pudel, równie ośnieżony machał ogonem, podzwaniając obrożą, nieco już zniecierpliwiony rogami na swojej głowie.
Trochę onieśmielony sąsiedztwem w jakim się znalazł, Caspian zadzwonił do drzwi - okolica wyglądała na wyjątkowo miłą, a on sam całe swoje życie spędził w miejscach nie do końca bezpiecznych, a już na pewno nie miłych. Drzwi otworzył mu Daniel, patrząc na niego zdumiony.
- Wesołych świąt? - Caspian uśmiechnął się nieśmiało, podczas gdy Grafik zwyczajnie poszedł się przywitać.
Them babieees~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz