Daniel potrzebował chwili i mrugnął parę razy, zanim zdołał normalnie zareagować. Pierwszym odruchem było zatrzaśnięcie drzwi, ale dzięki bogom, mimo szoku tego nie zrobił. Popatrzył z niedowierzaniem, to na Caspiana, to na Grafika i z powrotem na Caspiana, głaszcząc pudla automatycznie.
- Hej - odpowiedział jedynie, podchodząc do Caspiana, żeby przytulić go na powitanie. - Wesołych świąt. Co tu robisz? - zapytał, nadal pod wyraźnym wrażeniem pojawienia się blondyna.
- Napisałeś, że tęsknisz za Grafikiem to ci go przywiozłem? - Caspian uśmiechał się nerwowo, jakby bał się, że Daniel będzie zły. Brunet natomiast, słysząc to, wybuchł głośnym śmiechem. Z wnętrza domu dobiegł ich jakiś kobiecy głos.
- Mamo, chodź tu na chwilę - zawołał Daniel, chichocząc dalej, i zszedł trochę na bok, wpuszczając pudla i drepczącego za nim blondyna, zbyt świadomy tego, że wpuszcza także już od dłuższej chwili zimowe, chłodne powietrze. Zamknął więc drzwi i pokazał Caspianowi gdzie może zostawić buty i kurtkę. Słysząc doskonale już znane mu kroki swojej matki, podniósł głowę i uśmiechnął się akurat w momencie gdy Frankie stanęła wyszła zza rogu.
- Przyleciał Mikołaj ze swoim reniferem - zażartował i poczuł jak miłe ciepło rozchodzi się po jego ciele, kiedy mama z zachwytem zaczęła witać się z przepięknie wyglądającym w swojej opasce pudlem.
- To jest Caspian, to z nim pisałem - powiedział, wskazując na chłopaka, mając nadzieję, że Frankie, mimo bycia zajętą Grafikiem, zarejestruje to co się do niej mówi. Najwyraźniej doszło, bo podniosła się z szerokim uśmiechem, od razu wtulając w siebie Caspiana.
- Miło cię poznać! - powiedziała, nie zwracając uwagi, na płatki śniegu na włosach oszołomionego lekko blondyna. - Jestem Frankie - przedstawiła się sama, już odsuwając się od chłopaka, lecz ściskając mu dłoń. Także tata musiał zauważyć zamieszanie, bo pojawił się tuż obok kobiety, uśmiechając się ciepło i wyciągając rękę, żeby także przywitać Caspiana.
- Przepraszam jeśli przeszkadzam ale chciałem zrobić niespodziankę Danielowi, i i ja, i Grafik zanim tęskniliśmy i ojej, jakie ładne zdjęcie - wyrzucił z siebie chłopak, niezauważając, jak zawstydzony Daniel kuli się lekko, skupiony na wiszącej na ścianie za plecami Simmonsów fotografii. Jego rodzice spojrzeli tylko po sobie z uśmiechami na twarzy, wycofując się lekko i pozwalając blondynowi przyjrzeć się zdjęciu z bliska.
- Nie wiem czemu je oprawili, bo to jedno z moich starych zdjęć - powiedział nieśmiało Daniel, onieśmielony lekko uwagą, z jaką Caspian przyglądał się fotografii.
- Oprawiliśmy je - odezwał się od razu John, - bo to dzięki niemu dostałeś się do swojej szkoły. Jest ważne i pasuje nam do wystroju - dokończył lekkim tonem. Po tym, Caspian w końcu odwrócił się do Daniela i wysłał mu szeroki, tak klasyczny dla blondyna uśmiech i brunet czuł się, jakby miał rozpłynąć się na miejscu. Śnieg, który był rozsypany na roztrzepanych włosach i szaliku Caspiana w większości już stopniał, ale z tymi zaróżowionymi policzkami i czerwonym noskiem, w tym uroczym swetrze, chłopak nadal wyglądał jak mały aniołek, rozczulając Daniela do granic.
- Pójdziemy z Johnem zrobić coś do jedzenia, musisz być głodny - rzuciła Frankie do Caspiana i zniknęła, pociągając tatę Daniela ze sobą, nawet nie dając Caspianowi zaprzeczyć, czy podziękować. Oczywiście, brunet dobrze wiedział, że nie byłoby w tej sytuacji co się sprzeciwiać. Mamę niesamowicie cieszyło, gdy mogła się kimś zająć, zwłaszcza gdy w końcu jest to ktoś bliski Danielowi. Chłopak stwierdził, że da Caspianowi chwilę na ochłonięcie, podczas gdy ten rozglądał się z ciekawością.
- Zostaw torbę tutaj i chodź za mną - powiedział w końcu i zaczął prowadzić Caspiana i podekscytowanego nadal pudla w stronę pokoju dziennego, obecnie bogato udekorowanego na święta. Wszystko było jak najbardziej perfekcyjne, to Daniela martwiło najbardziej. Spojrzał w stronę kuchni, gdzie poszli jego rodzice. Odkąd zniknął mały Ben, zaczęła nadmiernie dbać o każdy szczegół, jakby i Daniel, i John mieli zniknąć przez jedną tycią plamkę sosu na poduszce, czy przez to, że stolik stał dwa centymetry bardziej do lewej niż wcześniej. Nie dziwił się jej, on sam po tym zaczął czytać w myślach i najwyraźniej zmieniać się w cień, więc nie ma chyba żadnego prawa oceniać swojej mamy. Po prostu się martwi.
Z zamyślenia wyrwały go odgłosy taty rozmawiającego z Caspianem, z głupim uśmieszkiem na twarzy i jemiołą w dłoni.
- Co Caspian, mam gdzieś powiesić? - Padło nieszczęsne pytanie.
oooh? Daniel nawet nie wie jakiej seksualności jest Caspian. Ooops. Ciekawe co się stanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz