wtorek, 16 kwietnia 2019

“When you are a Bear of Very Little Brain, and you Think of Things, you find sometimes that a Thing which seemed very Thingish inside you is quite different when it gets out into the open and has other people looking at it.”

Emocje Caspiana zazwyczaj znajdowały się poza skalą już na poziomie codziennego życia, co tu wspominać o momentach, kiedy coś się rzeczywiście działo. Nic więc dziwnego, że kiedy szedł w kierunku studia wskazanego przez znajomego Daniela, praktycznie trząsł się z podekscytowania i nerwów. Grafik spoglądał co chwilę na swojego właściciela, przez co wpadał mu pod nogi. 
- Nie masz się czym denerwować, Aaron jest miły, nawet się nie obejrzysz, a przyjdę cię odebrać - pocieszył go po raz głos Daniela w telefonie, kiedy stanęli przed drzwiami prowadzącymi do studia, po kondygnacji schodów, która wydawała się nieskończona. 
- Dzięki wielkie. Postaram się niczego nie spieprzyć. Muszę kończyć, pa!
Po rozłączeniu się, Caspian stanął w ciszy pod drzwiami, zbierając się w końcu na odwagę, by zadzwonić.  Otworzył je osobnik z aparatem na szyi, o włosach w kolorze dziecięcego błękitu. Jego ramiona pokrywały kolorowe tatuaże, które z miejsca przykuły uwagę rozbieganego wzroku blondyna. 
- Cześć! Jesteś Cas- Czy to jest pudel?! - nieznajomy prawie wrzasnął, wlepiając spojrzenie w Grafika, spoglądającego na niego z uśmiechniętym pyskiem. 
Caspian poczuł jak całe jego zdenerwowanie topnieje w sekundę i już po chwili potrząsał rekę fotografa z promiennym uśmiechem. 
- Tak! Ma na imię Grafik i jest bardzo dobrym pieskiem! Można głaskać, ucieszy się. 
Mężczyzna roześmiał się ciepło, schylając się, by podrapać psa za uchem. 
- Miło was poznać, jestem Aaron. Kiedy Daniel dawał mi twój kontakt nie sądziłem, że załatwię sobie dwóch modeli jednego dnia - powiedział, przepuszczając ich w drzwiach.
Caspian roześmiał się, w międyczasie ściągając z siebie kurtkę, szalik i czapkę z ogromnym pomponem. 
- A ja zastanawiałem się, czy powinienem zabierać ze sobą Grafika. 
- Czułbym się poważnie oszukany przez los, gdybyś się nie zdecydował. Jest taki uroczy!
Wszelka niepewność Caspiana stopniała do reszty, kiedy Aaron usiadł na podłodze, by, jak to określił, pogłaskać psa porządnie. 
- Uwielbiam wszystkie psy, ale pudle to prawdziwy dar niebios i nikt nie przekona mnie, że jest inaczej. Jestem walnięty na ich punkcie - mężczyzna wskazał na przypinkę z pudlem na swoim plecaku. 
- Nie znam żadnego innego pudla, ale Grafik jest cudowny. I w sumie mógłby być nawet aniołem. 
Nerwy wróciły na moment przy pierwszym ze zdjęć, ale po usłyszeniu po raz kolejny, że wszystko jest okej i wygląda super, Caspian rozluźnił się, przestając się przejmować obecnością kamery, zmieniając tylko stroje. Na kilku zdjęciach pojawił się nawet Grafik, w całej swojej futrzastej, uśmiechniętej glorii. 
- I to tyle! - rzucił Aaron, odkładając aparat. 
Blondyn westchnął dramatycznie i wyszedł do łazienki, by przebrać się ostatecznie w swoje ciuchy. Kiedy wrócił, opadł z zadowoleniem na podłogę obok mężczyzny i Grafika, z dala od gorąca lamp. 
- Uwielbiam tatuaże - powiedział Caspian, dziobiąc palcem w jeden z nich, intensywnie czerwoną rybę o złotawych płetwach. 
Aaron uśmiechnął się w jego stronę, na moment odrywając się od głaskania psa, by ściągnąć z siebie koszulę, ukazując więcej kolorowego tuszu pokrywającego jego skórę. 
- Też je lubię i jestem zdania, że wcale nie muszą mieć znaczenia. Skoro koloruję sobie włosy, to czemu nie resztę ciała.
- Uważam tak samo! Kilka miesięcy temu miałem ten sam kolor włosów. No, prawie. 
Chłopak przeczesał palcami swoje włosy zamaszyście, po czym ich opuszki wróciły na ramię Aarona, by śledzić linie rybich łusek.
- Dla mnie tatuaż to trochę za dużo zobowiązania. Za często zmieniam zdanie. 
Rozmowę przerwało pojawienie się Daniela, w którego stronę pierwszy pobiegł Grafik, machając ogonem. Caspian poderwał się chwilę później, by rzucić się na niego z masą słów naraz, podekscytowany opowiadając o wszystkim. 
- Polecę cię tu i ówdzie, jeśli zgadzasz się, żebym mógł dać komuś twój numer. Albo maila - zaproponował Aaron, kiedy już się żegnali. 
Caspian przytulił go z szerokim uśmiechem i podziękowaniem. 
- Widzisz, mówiłem, że jesteś naturalny - oświadczył Daniel, kiedy już znaleźli się za drzwiami. 
- Nie mów mi, że jesteś kolejną osobą, która ma zawsze rację. Nie zniosę drugiej Connie w moim życiu. I chodźmy na gofry. Chcę takiego z czekoladą i bitą śmietaną. 
***
Gdzieś w połowie grudnia Daniel został wezwany na Wielką Akcję Przenosin, czyli rotację pokojów w mieszkaniu Caspiana. Ze względu na to, że żyły tam cztery osoby - Caspian, Connie, Chris i Zach, ale pokojów było tylko trzy, dwie z nich musiały się dzielić. Dwa pomieszczenia były dwuosobowe, ale znalezienie kolejnego wspólokatora, by wypełnić brakujące miejsce było trudnym zadaniem, bo mało kto był w stanie znieść warunki. Losowanie odbywało się za pomocą rzutów kostką i ewentualnego handlu potem. 
Daniel zjawił się w mieszkaniu już po tej uświęconej ceremonii. Drzwi otworzył mu Zach, który dopiero wracał z pracy. Zastali ciekawą scenę - pozostała trójka wspólokatorów siedziała bowiem wokół stołu, na którym leżała pojedyncza para bokserek, w którą wszyscy wpatrywali się z zaangażowaniem. 
- Kolejny Obcy? - spytał Zach, przeciskając się obok nich, by dostać się do lodówki. 
Caspian oderwał wzrok na moment, by uśmiechnąć się do Daniela. 
- Tak. Naprawdę nie mam pojęcia, skąd one się biorą. Pytam was, ladacznice, kto znowu przyprowadził kogoś do mieszkania, pomimo zakazu - Connie spojrzała na gromadkę stłoczonych obok siebie facetów. 
- Wiemy, kto na pewno nie - zarechotał Chris, na co Caspian palnął go w tył głowy, nieco zaczerwieniony. 
- Przynajmniej mam jakieś standardy!
- Nie kłocić się!
- Skoro to na pewno nie ja, to sobie idziemy, okej? 
Nikt Caspianowi nie odpowiedział, kiedy ten zaciągnął Daniela do swojego pokoju, obecnie w stanie jeszcze większego chaosu niż zazwyczaj. 
- Co to miało być?
- Przy każdych przenosinach znajdujemy przynajmniej jedną część ubrania, która nie należy do żadnego z nas. A zasada w mieszkaniu jest taka, że nie przyprowadzamy tu ludzi na noc, bo ściany są cienkie, a ja tym ludziom muszę patrzeć w oczy przy śniadaniu. 
Daniel parsknął śmiechem, widząc czyste zdegustowanie na twarzy Caspiana. Ten przewrócił oczami i wpechnął mu w ramiona zwiniętą w kulkę masę ciuchów, po czym sam sięgnął po podobną kupę. 
- Tym razem nie miałeś szczęścia? 
Caspian westchnął tylko na to pytanie, zrzucając ubrania materac jednego z łóżek. Druga strona pomieszczenia była już zajęta, względnie posprzątana w porównaniu do chaosu po stronie Caspiana. 
- Chris i ja wylosowaliśmy dwójkę. 
Kilka kursów później wszystkie rzeczy Caspiana zalewały już podłogę jego połowy. Blondyn z pomocą Daniela próbował władować wszystkie swoje ubrania do niewielkiej szafy, która nie miała szans na pomieszczenie wszystkiego. Reszta skończyła w pojemnikach pod łóżkiem, na łóżku natomiast skończył Caspian, twarzą w dół, marudząc w materac, że się nudzi. 
- Możemy gdzieś wyjść. 
Propozycja Daniela sprawiła, że Caspian odwrócił głowę, by na niego spojrzeć (i złapać trochę powietrza), akurat w momencie, kiedy ten wiązał włosy. 
- Danieeeeel~
- Hmm?
Podejrzliwe spojrzenie stało się jeszcze bardziej podejrzliwe, kiedy Caspian wyciągnął z nocnej szafki grzebień, szczotkę i stos gumek do włosów. 
- Mogę pobawić się twoimi włosami? Bardzo ładnie proszę!
- A umiesz?
Chłopak prychnął tylko, uśmiechając się z zadowoleniem, wiedząc, że już osiągnął swoje - zainteresował ofiarę. 
- Pfff, ty mnie pytasz czy ja umiem? Moja siostra, Summer, całe życie ma super długie włosy, a ja byłem podręcznym stylistą. 
Daniel westchnął ciężko, ale posłusznie odwrócił się, opierając plecami o łóżko i odchylając głowę do tyłu.
- Tylko nie skrzywdź ich za mocno.
Dłonie Caspiana natychmiast zanurzyły się w ciemnych pasmach, ale ich dotyk był zaskakująco delikatny jak na niecierpliwą osobowość chłopaka. 
- Masz takie ładne włosy... 

Danieeeel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy