***
Daniel ledwo powstrzymywał się od bujania się do cichej, jazzowej muzyki, wypełniającą salę do rysunku. Całe szczęście mógł siedzieć z zamkniętymi oczami, ochraniając je od ostrego, padającego na niego światło. Bonny, której pozował do portretu stwierdziła, że ten spokojny, wyciszony wyraz twarzy jak najbardziej pasował do jej pracy. Poprosiła go o pomoc po jednych z ich wspólnych zajęć, oferując mu zapłatę albo posiłek za modeling - powiedziała, że była oczarowana jego pięknymi włosami i bardzo chciała go uwiecznić w rysunku, jako część jej pracy finałowej. Skłonny do pomocy, nawet bez przekupienia jedzeniem, Daniel, zgodził się oczywiście, dzięki czemu siedział już trzecią godzinę na plastikowym krześle w słabo ogrzanej sali. Czuł jak kark mu drętwieje a jego stopy były już okropnie zmarznięte. Rudowłosa dziewczyna powtarzała mu jednak, że już kończy, co było jedyną rzeczą trzymającą go w miejscu. Na szczęście dziewczyna nie kłamała, bo po prawie dwudziestu minutach powiedziała, że wszystko skończone. Pomogła mu nawet rozmasować ten cierpiący kark, zanim podniósł się z krzesła. Był pod wrażeniem gdy zobaczył siebie na papierze, z rzeczywiście spokojnym wyrazem twarzy i delikatnymi rysami. Porozmawiali jeszcze trochę, śmiejąc się do siebie, zanim Daniel zostawił dziewczynę by mogła już sama posprzątać i zamknąć salę. Otulony w końcu w ciepłą kurtkę, przewiesił sobie torbę przez ramię i zaczął spokojnym tempem, nadal trochę bujając się do grającego mu teraz w głowie jazzu, iść w kierunku wyjścia. Kiwnął Robertowi, swojemu profesorowi od fotografii głową na pożegnanie. Mężczyźnie jednak musiało się coś przypomnieć, bo chłopak usłyszał po paru sekundach, jak profesor woła jego imię. Odwrócił się żeby ujrzeć szeroki uśmiech Roberta.
- Daniel! Wybacz, dopiero po sekundzie sobie przypomniałem. Miałem ci powiedzieć na zajęciach, ale skoro już na siebie wpadliśmy to mogę ci przekazać dobre wieści - powiedział swoim nadmiernie podekscytowanym głosem, zaciekawiając Daniela skutecznie tymi dobrymi nowinami.
- Trzy twoje zdjęcia zostały wybrane na coroczną, przedświąteczną, studencką wystawę, połączoną z aukcją. Jeśli się zgodzisz, to powiesimy je w sali fotografii i jedno z nich wystawimy. Dochód z aukcji idzie oczywiście na charytatywny cel, tak jak zawsze - powiedział mężczyzna, zaskakując Daniela mocno. Chłopak oczywiście znał przedświąteczny zwyczaj jego uczelni, jeszcze lepiej wiedział, że osoby na jego roku rzadko zostają wybrane, dając raczej szansę starszym studentem. Dlatego ochoczo pokiwał głową jednym uchem już słuchając, że wystarczy, że podpisze zgodę. Po paru minutach prawie, że biegł do mieszkania (uważając tylko na śliskim lodzie), wysyłając pełne niepotrzebnych wykrzykników smsy do Caspiana i bliźniaków.
***
Dnia aukcji Daniel wracał do mieszkania podchmielony radością, upity wręcz wieloma komplementami na temat jego zdjęć, na których ujęty był Caspian w ogrodzie. Wyszły one zaskakująco dobrze, patrząc na prowizoryczność tamtej sesji. Podczas spaceru z powrotem do mieszkania, zaszli tylko do supermarketu kupić ulubione wino Daniela. Ledwo weszli do mieszkania i przebrali się w bardziej wygodne rzeczy, do drzwi zaczął dobijać się Caspian z paroma opakowaniami chińszczyzny. Młody chłopak nie towarzyszył im na wystawie, która niefortunnie odbywała się w godzinach jego pracy, dlatego ustalili, że potem będą tanio świętować już u nich w mieszkaniu. Maddie pochłaniała niepokojąco duże ilości kurczaka w sosie słodko-kwaśnym, Caspian objadał się w smażonych bananach w cieście. Daniel powinien pomóc Simonowi upominać ich i przypominać, że powinni zachować umiar, inaczej rozbolą ich żołądki, ale uznał, że byłaby to hipokryzja, patrząc na to, że nie oszczędzał sobie tej nocy na winie. Zakończenie wieczoru było do przewidzenia - Maddie jęczała na swoim łóżku, trzymając się kurczowo za brzuch, Simon wyglądał na zwyczajnie zmęczonego życiem. Caspian na szczęście czuł się w miarę normalnie, nie licząc tego, że nawet mała ilość wina trafiła do jego lekkiej głowy, powodując, że chłopak był jeszcze bardziej niż zwykle rozchichotany. Głowa Daniela natomiast wręcz przeciwnie, wydawała się niepokojąco ciężka w obracającym się za szybko wobec niego świecie. Simon wysłał tę dwójkę do pokoju Daniela, uświadamiając im, że jest zbyt późno i Caspian wypił zbyt dużo wina, by mógł wracać do siebie. Przebrali Caspiana w dresy Daniela, czkając i zaśmiewając się okropnie za każdym razem, gdy nie mógł trafić w nogawkę. Położyli się w końcu, momentalnie się w siebie wtulając, nadal śmiejąc się lekko, teraz bardziej dla samego śmiechu niż z jakiegokolwiek powodu. Dlatego gdy blondyn zapytał nagle, czy Daniel przyszedł by na jego pogrzeb, nawet zagubiony trochę w rzeczywistości brunet był zszokowany tym pytaniem. Rozpoczęli długą dyskusję na przeróżne tematy, raz nawet ocierając kołdrą łzy, kiedy myśleli o losie dzieci z Afryki. Gdy przestali szlochać, zapanowała cisza wydająca się aż nie na miejscu. Tym razem to Daniel odezwał się pierwszy.
- Jestem taki... - przerwał szukając słowa, zanim znalazł piękny, rzadki, poetycki wręcz wyraz, idealnie mu pasujący. - Szczęśliwy - dokończył z uśmiechem na twarzy.
- Zdjęcia były świetne. Dzieci z rakiem dostaną dwieście dolarów tylko dlatego, że jakiś gość zapłacił tyle za m o j e zdjęcie - zachwycił się. W tym momencie przypomniał sobie coś, o czym koniecznie musiał powiedzieć Caspianowi zanim zasnął.
- Jeden gość, który oglądał zdjęcia, z branży, absolwent mojego kierunku, chciał dowiedzieć się kim jesteś i wynająć cię jako modela na jego sesję z ubraniami na jakiś nowy, mały, lokalny sklepik internetowy - wyszeptał końcówkę, chichocząc trochę kiedy Caspian dramatycznie złapał oddech.
- I co? - zapytał, jakby czekał na zakończenie strasznej, przejmującej opowieści.
- I powiedziałem mu, że dam ci jego numer. To niezła kasa, wiesz? - mruknął Daniel, czując jak robi się co raz bardziej senny. Wtulił twarz w szyję Caspiana, ciesząc się, że ma jak ogrzać swój zimny nos.
- Ale ja nie modeluję - dostał krótką odpowiedź.
- Jesteś naturalny w tym, byłbyś ekstra. Jesteś przeuroczy - wymamrotał jeszcze brunet i złożył krótkiego, przesadnie głośnego buziaka na czubku ucha Caspiana i ponownie wtulając się w jego szyję, zasnął.
Ups?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz